poniedziałek, 18 stycznia 2016

Junjou Romantica

Junjou Romantica, choć w zamyśle autorki mangi yaoi, na ekranie przybrało postać lekkiego shounen-ai. Mamy tu przedstawioną historię trzech par.
Znaczna większość odcinków kręci się wokół Misakiego i Usagiego, których w mandze tytułuje się właśnie jako Junjou Romantica (JR). Ten pierwszy do nastolatek starający się dostać na studia, drugi jest jego korepetytorem oraz przyjacielem starszego brata Misakiego. Parka nam się dość szybko rozkręca. Patrzymy na ten związek oczami Misakiego, który nigdy nie był w związku z mężczyzną (on nie był w żadnym w związku -.-).
Druga para, Hiroki i Nowaki, mają w tym anime największy staż, jeśli chodzi o związek, a zwie się ich Junjou Egoist (JE). Są ze sobą od lat, a te lata przewijają nam się... w 2 odcinkach? Zacznijmy od tego, że Hiroki to przyjaciel Usagiego z czasów dzieciństwa, a Nowakiego można śmiało podpisać jako kogoś, kto może stać się stalkerem. Nie no, dobra. Może przesadzam :P Na związek patrzymy dzięki Hirokiemu.
Trzecia i ostatnia parka, znana jako Junjou Terrorist (JT) ma największą różnicę wieku. O ile między Misakim a Usagim jest 10 lat, o tyle Miyagi jest starszy od Shinobu o lat... 17! Ponadto Miyagi (pracujący z Hirokim) to ex mąż siostry nastolatka.
Pierwszy sezon ujrzał świat w 2008 roku. Widzimy, jak zaczynają się perypetie trzech par, pierwsze kłótnie, kryzysy itd. Drugi sezon miał swój debiut w tym samym roku i, oczywiście, była to lekka kontynuacja.
Niestety na trzeci sezon czekaliśmy całe 7 lat. I chociaż Junjou Romantica to seria, która widza przytrzymuje kreacją postaci i tym, co się zaskakującego może zdarzyć, tak naprawdę, trzymając się mangi, nie jest szczególnie zaskakującą pozycją.
Trzeci sezon ma inną kreskę, która aż nazbyt ujednolica seme. Mimo wszystko fani gatunku i tak powinni spędzić te kilka chwil, by zapoznać się z dalszymi perypetiami bohaterów. Zwłaszcza że reakcje Misakiego są słodkie, a Usagi w genialny, nadal dżentelmeński sposób okazuje swoją zazdrość.

Psycho-Pass - mini recenzja

Przyszłość, ludzie żyją w Utopii, kontrolowani przez system zwany Sybillą.
Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do tego tytułu. Dlaczego? Nie jestem pewna. W każdym razie muszę przyznać, że całość wywarła na mnie duże, pozytywne wrażenie. To nie tytuł, w którym po pokonaniu tego złego wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Jedne postaci giną, jedne wariują, inne zmieniają się pod wpływem wydarzeń. To jedno z niewielu anime, gdzie byłam za "tym złym". Myślę, że gdybym znalazła się w takiej Utopii, byłabym za takimi właśnie rebeliantami.
Jeśli mam coś powiedzieć o postaciach, początkowo nie znosiłam Ginozy. Był dziwny, sztywny... Ale to tylko początkowo. Protagonistka, Tsunemori Akane, to całkiem fajna dziewczyna, zaś Kogami na dzień dobry przypadł mi do gustu. Mimo wszystko moimi ulubionymi postaciami są "ci źli", po których stronie stałam przez cały czas, chociaż ich metody zostawiają wiele do życzenia.
Pierwszym "złym" jest Makishima Shogo. Mężczyzna naprawdę zaskakuje, a jego kreatywność jest godna podziwu. Drugim "złym" jest duch, widmo, czy jak go tam nazwać. W każdym razie, teoretycznie nie powinien istnieć (cóż, to było wiadome, że ktoś taki się pojawi, w końcu Sybilla nie może być bezbłędna). Kamui Kirito (aż przypomina mi się SAO) stał się moją ulubioną postacią (choć nie ukrywam, że drugi sezon zdawał się ciut naciągany przez jego osobę). Gdy dowiadywałam się o nim coraz więcej, byłam nim coraz bardziej zachwycona.
W anime same openingi nie zrobiły na mnie wrażenia, natomiast różnorodność postaci i przebieg fabuły to naprawdę coś. A co najważniejsze, nie spotkałam się tu z cenzurą.
Polecam, polecam i jeszcze raz polecam :)


Aoharu x Kikanjuu, czyli grunt dla popisów homofobów i szurniętych yaoistek

"Aoharu x Kikanjuu" zostawia już po pierwszym odcinku cholerny niedosyt. Ach, to zachowanie Hotaru... Ale i tak najbardziej rozwala Masamune. Takie duże dziecko, co to uwielbia się bawić zabawkami, tylko te zabawki dość niebezpiecznie wyglądają. Gdyby w opisie anime nie było powiedziane, że Hotaru to dziewczyna, cały odcinek byłabym przekonana, że jest chłopcem. Jej zachowanie kompletnie nie pasuje do dziewczyny. Raczej do szurniętego na punkcie prawości chłopaka.
Czytałam komentarze i, o ile faktycznie zapowiadało się na "lubię cię, ale ci tego nie powiem" między Hotaru a Masamunem, to nie widzę powodu, dla którego miałoby być z tego yaoi i jakim cudem to sparingują w ten sposób. Chyba że Hotaru przejdzie operację płci w tych paringach -.-

Was też denerwuje, jak robią wielkie halo z niczego?
Nie no, szczerze? Uwielbiam yaoi i pisuję opowiadania z paringami, ale Hotaru to DZIEWCZYNA, nie ważne, jak bardzo chłopięco się zachowuje. Może powiać shounen-ai, zgoda. Nie będzie nic dziwnego w tym, jak Masamune się zabuja, a potem nagle Hotaru wyskoczy z tym, że jest laską, albo jakby zobaczył ją podczas przebierania się... Ale bez jaj, co? Bo właśnie rozchodzi się o to, że Hotaru tych jaj nie ma.
Ech, wkurzyłam sięęęę...
Ważne, że kreska jest miła dla oka, fabuła zapowiada się w porządku i cały sezon nie jest zrobiony w sposób "byle wypełnić czas antenowy".

Akagami no Shirayuki-hime - S1E01

"Akagami no Shirayuki-hime". Najpierw przeczytałam pierwszy rozdział, a potem obejrzałam pierwszy odcinek. Różnice? Niewielkie i nie kłują w oczy, za co jestem ogromnie wdzięczna. 
Odzew był w miarę pozytywny od strony widzów, chociaż niektórzy psioczyli o kreskę. Nie powiem, żeby była jakaś genialna, ale zła też nie jest. W każdym razie różni się nieco od kreski w mandze.
To, co mnie bolało, to brak najlepszego, jak dla mnie, momentu o tym, że Zen zwiał na kilka dni, porzucając swoje obowiązki.
Okej, okej. Jeśli chodzi o postaci, w anime łatwiej było mi się śmiać z księcia Rajiego, chociaż nie wiem, czym było to spowodowane. Miałam nadzieję na intensywniejszy odcień włosów Shirayuki, a jeśli idzie o Zena, to jego niemal białe włoski w połączeniu z niebieskimi oczętami to mdłe połączenie. Na szczęście nadrabia swoją osobą.

środa, 30 grudnia 2015

Gangsta - o czym? (Neko-Levi)

W Ergastulum, szemranej mieścinie pełnej mafiozów, złodziei, dziwek i sprzedajnych glin, są sprawy do jakich nie mieszają się nawet jego zblazowani mieszkańcy. "Złote rączki" Worick i Nicolas, znani jako "Benriya", podejmą się każdej brudnej roboty, czy to zleconej przez mafię, czy policję, byle zapłata była dobra. Dołącza do nich później Alex, była prostytutka, którą zainteresowało tajemnicze duo, w szczególności zaś niecodzienne zdolności Nica.


K-Project - o czym? (Neko-Levi)

Oryginalne anime przygotowywane przez Studio GoHands oraz “grupę nowatorskich twórców”, wliczając w to producenta Go Nakanishiego.
Czasy yakuzy dawno minęły. Dziś na ulicach Japonii walkę o dominację toczy między sobą siedmiu królów obdarzonych nadprzyrodzonymi zdolnościami. Równowaga zostaje zachwiana, gdy znikąd pojawia się jeszcze jeden król i bardzo poważnie nadeptuje na odcisk niewłaściwej osobie. Od tej pory ściga go całe miasto, a on, cierpiąc na amnezję po niefortunnym upadku, nie może zrozumieć, dlaczego nagle tak wielu ludzi próbuje go zabić.



Kuroko no Basket - recenzja

Przez długi czas słyszałam o "Kuroko no Basket". Nie rozumiałam, czym wszyscy się tak podniecają, więc postanowiłam zobaczyć, co to właściwie jest i wyszło na to, że... Jednej nocy spałam tylko niecałe 4 godziny, a kolejnej tylko 2, góra 2,5.
Nigdy nie sądziłam, że coś pochłonie mnie bardziej niż "Durarara!!", TG czy "Code Geass". To naprawdę było wciągające.

"Kuroko no Basket" skupia się wokół koszykówki, a więc mamy ten tytuł określony jako szkolne życie, szkolne kluby, sportowe... Czyli to, co mnie z miejsca odrzuca. Tak jak pisałam wcześniej, nie należy sugerować się gatunkami czy tematyką, ale na dobrą sprawę człowiek potrafi zabierać się za jeden tytuł kilka razy przez swoje wewnętrzne opory. Ogólnie chodzi o to, że gimnazjum Teiko było znane z najsilniejszej drużyny koszykówki, której pięciu członków głównego składu nazwano "Cudowną Generacją" (albo "Cudownym Pokoleniem", zależnie od tłumacza). Był też legendarny szósty gracz widmo, który był szanowany przez pozostałą piątkę. I to jest właśnie tytułowy Kuroko. Idzie do liceum, którego klub koszykówki taki zły znowu nie jest, ale do najlepszych nie należy.
 

W całej serii wkurzyło mnie jedno: o ile w 1 i 2 sezonie mecze są na pierwszym miejscu, o tyle 3 sezon skupił się na tym, by przybliżyć historię naszych pięciu cudów + Kuroko i na poszczególne mecze poświęcono około połowy sezonu.
Gagi nie psują momentów, a wręcz przeciwnie. Uzupełniają je śpiewająco. Postaci są różnorodne i dobrze to widać. Fabuła jest dobra, a kreska wręcz cudna.
Gorąco polecam osobom, które tego nie znają i mówi to osoba, która kieruje kursor w prawy górny róg ekranu, gdy widzi "sportowe" jako gatunek.